piątek, 13 lipca 2012

rozdział 8

PRZECZYTAJ TEKST POD ROZDZIAŁEM!!


Boli, tak cholernie boli. On nie miał pojęcie jak się czułam. Ale przecież kim ja jestem?! Piętnastolatką, która ubzdurała sobie uczucie od drugiej osoby?! Najwyraźniej tak.. najgorsze jest to, że nie wiem, czy to, co mi powiedział jest prawdą.... Następny problem – ja go KOCHAM. Tak, przyznałam się, że kocham tego farbowanego blondyna o oczach, w których można się zatracić, o śmiechu, którym zaraża wszystkich na około. - moje przemyślenia przerwał telefon domowy. Ciocia Hania.
    * rozmowa *
  • cześć ciociu – próbowałam udawać wesoły głos
  • cześć kochanie, mogłabyś dać mi do telefonu Mateusza?
  • Dobrze, już go wołam – na cały dom wydarłam się „Maaaaatiii!! Ciocia dzwoni i chce z tobą rozmawiać!!!!”
    * koniec rozmowy *
    postanowiłam się przejść więc powiedziałam to Matiemu szeptem i ruszyłam na podwórko.

Szłam w stronę parku gdy dostałam sms'a od Liama :

„ Hej młoda, jeśli masz czas, to przyjdź na sale numer 3 na * tajna nazwa ulicy *.”
Ja odpisałam mu : „Jasne, jestem blisko, za chwilę będę” i ruszyłam w stronę tego miejsca.
Był to dom kultury. Pewnie chłopcy mieli próbę. Weszłam po schodach, otworzyłam duże, ciężkie drzwi. W recepcji siedziała kobieta, wyglądała na 30 lat
  • gdzie jest sala numer – tu się zawahałam i musiałam przypomnieć sobie który numer – eeem.. 3? - uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie.
  • Po schodach i w prawo – oddała uśmiech
  • dziękuję!
Poszłam za wskazówkami. Korytarz i różne sale. 1...5...2...4...7... jakoś nie po kolei są, ale dobra, nie czepiam się .. jest 3 ! Pchnęłam drzwi, a na sali siedzieli 1D, Madzia, Elka i Dan. Przywitałam się z każdym. Dziewczyny, Zayn, Liam, Harry, Lou … i Niall.. podeszłam do niego wydudkałam ciche „cześć” i delikatnie go przytuliłam. 1D przećwiczyli jeszcze kilka piosenek a my (dziewczyny) śmiałyśmy się z nich i lepiej poznawałyśmy El i Dan.

    * oczami niall'a *

Gadaliśmy jeszcze z dziewczynami, kiedy do Ali zadzwonił telefon. Odeszła na bok. Po chwili zobaczyłem, jak oparta o ścianę, zjechała po niej. Następnie było słychać jej płacz. Madzia podbiegła do niej i mocno przytuliła. Zaczęła mówić do niej po polsku. Ala co słowo płakała jeszcze bardziej. Później zauważyłem, że Magda też ma łzy w oczach . Zdezorientowany stałem i patrzyłem się. Gdy już się ocknąłem podszedłem do nich i pomogłem im wstać. Ala wtuliła się we mnie nie przestając płakać. Madzia odeszła od nas i udała się w stronę reszty. Ja o nic nie pytałem, tylko przytuliłem ją jeszcze mocniej i głaskałem po włosach. Ona cały czas płakała. Zaprowadziłem ją na scenę, na której usiedliśmy. Po piętnastu minutach usnęła. Teraz dopiero zrozumiałem, jak ważna jest dla mnie. Poczułem to, kiedy ona płakała, ja czułem się źle. Do sali wszedł Mati. Madzia podbiegła do niego i mocno przytuliła. On też płakał. Przyszedł do mnie i Aliny. Bez mówienia wziął ją na ręce. Wyszeptał „dziękuję wam, że nie jest teraz sama” łzy spływały mu po policzkach. Wyszedł z nią.
  • Madzia, co się stało? - chyba tylko ja nie wiem o co chodzi
  • jej rodzice, oni.. oni nie żyją... oni mieli wypadek... zginieli... na miejscu. - też się rozpłakała – oni byli dla mnie jak rodzina.... mogłam przyjść do nich, porozmawiać. Mówiłam do nich „ciocia” i „wujek” … - Liam i Dan przytulili ją, bo stała pomiędzy nimi.
    * Madzia *
KILKA DNI PÓŹNIEJ
Dlaczego ją to spotkało? Co teraz z nią będzie? Czy ona pozbiera się po tym? - takie pytania krążyły w mojej głowie. Dzisiaj lecimy do Polski na pogrzeb. Zostaniemy tam na parę dni. Zobaczymy się z rodzinami. Ja wracam potem do Londynu, bo dostałam się do szkoły plastycznej. Co z Aliną? Tego jeszcze nie wiem... zostały jeszcze 3 tygodnie wakacji, więc jest czas by się zastanowić. Do Alki chyba nie dotarło jeszcze co się stało.

DZIEŃ POGRZEBU

Dolecieliśmy, dojechaliśmy do swoich domów. Rodzice przywitali się ze mną. Szybko przebrałam się tak, abym mogła iść na pogrzeb, zbiegłam na dół i wsiadłam do auta rodziców, gdzie na mnie czekali.

NASTĘPNY DZIEŃ

    * Oczami Aliny *

Po pogrzebie dotarło do mnie wszystko. Ale nie chce w to wierzyć. Wolałabym, aby to wszystko było jednym, strasznym snem. Ci wszyscy ludzie składający mi wyrazy współczucie... to jest straszne. Człowiek próbuje o tym zapomnieć, a na każdym kroku ktoś wylatuje z pustym „przykro mi”. Odcięłam się od prawie wszystkich. Tylko Madzia i Mati ze mną rozmawiają.. innych ignoruję.
Teraz siedzę sobie w moim pokoju, na łóżku, przykryta kocem. Usłyszałam pukanie do drzwi. Ciche „proszę” wydobyło się z moich ust. Do pokoju wszedł Mati.
  • Aluś, zjedz coś
  • nie jadłaś nic od trzech dni
  • nie jestem głodna
  • musisz coś zjeść... chociaż herbatę wypij
  • herbatę daj, ale jeść nie będę
  • dobra...
Podał mi ciepły napój i wyszedł z pokoju.

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
    * Oczami Mateusza *
Widzę, jak Alina cierpi. Całe dnie przesiaduje w pokoju.. nic nie je.. od powrotu do Londynu rozmawia tylko ze mną, Madzią i Zayn'em. Cieszę się, że on jest. Jest dla niej jak drugi, starszy brat, a ona – z tego co wiem po rozmowie z Zaynem – jak młodsza siostra dla niego. 


__________________________________________________________

Przepraszam za taką długą przerwę. Miałam obóz taneczny z początku wakacji. Brakuje mi weny.. a wgl.. chcę się spotykać z przyjaciółmi :) Jak coś dam radę napisać to wrzucę :D Nie wiem dokładnie co ile i jakiej długości :)

KOMENTUJCIE! <3

2 komentarze:

  1. No nareszcie nowy rozdział! :D
    Szkoda Aliny i Mateusza...
    Mam jednak nadzieję, że zostaną w Londynie ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się . :) Żal mi Mateusza i Aliny . :(

    OdpowiedzUsuń